Listopadowe wilcze wędrówki

„Szare” kryją się gdzieś w tej ciemnej gęstwie doliny Izery…

Przychodzi taki czas w roku, kiedy izerska ziemia jest zmęczona i ma już dość jak Gosia Andrzejewicz w swojej piosence. Nic dziwnego – tłumy turystów, palące słońce i wysuszające jej krwiobieg miesiące mogą dać popalić. I właśnie wtedy, gdy nawet drzewa niczym kameleon, upodobniły się do jesiennej szarugi, na izerskie stare ścieżki wyszli pasjonaci szarych czworonożnych zwierząt.

Czytaj dalej Listopadowe wilcze wędrówki

Do Chatki w blasku księżyca

Chatka Górzystów nocą to absolutnie najbardziej magiczne miejsce w okolicy – pełnia księżyca nad wieżyczką tylko dodaje ostatniemu budynkowi Gross Iser tajemniczości

Moje dotychczasowe nocne wędrówki do Chatki Górzystów polegały na zdzwonieniu się z przyjaciółmi i wspólnej eskapadzie do tego magicznego miejsca na mapie polskiej części Gór Izerskich. Wiecie – razem=raźniej. Poza tym mogłem przy okazji podzielić się wiedzą historyczną i ciekawostkami ze znajomymi, dla których były to często pierwsze w życiu nocne trasy po Izerskich – a tym bardziej do legendarnej Chatki. Jeśli chodzi o mnie, to wybierałem najczęściej noce bezchmurne dalekie od pełni księżyca – po to, aby pokazać ludziom nasze kochane nocne niebo (i oczywiście utrwalić je na zdjęciach). Tym razem jednak pierwszy raz w życiu samotnie wybrałem się do Chatki – jeszcze nie miałem jej uchwyconej w blasku pełni księżyca – a przy okazji światło naszej satelity odbite od śniegu działa jak latarka. Wycieczka jednak nieoczekiwanie przedłużyła się…bo obfitowała w dość intrygujące zdarzenia, o których przeczytacie w dalszej części opowieści.

Czytaj dalej Do Chatki w blasku księżyca

Nieudany izerski sylwester…

Miał być hit – wyszedł kit. Od paru lat zbierałem się do sylwestrowego wyjścia w Izerskie – najlepiej z jakimś dobrym widokiem na fajerwerki, ale w miarę z dala od ludzi, w dziczy. Pomimo wszechobecnej od kilkunastu dni mżawki, wolałem ruszyć dupę z domowego fotela i zrobić cokolwiek, byleby się poruszać – i jak to ja – musiałem wziąć sprzęt foto, licząc na świetne nocne ujęcia z ogniami sztucznymi w tle. Celem była Sępia Góra, z której roztacza się fantastyczny widok na kolej gondolową i sam Świeradów…no właśnie – widok w teorii. Zapraszam do relacji z nocnej wędrówki po Grzbiecie Kamienickim.

Ślady lisa/małego psa, obok odcisk buta, a między nimi…no właśnie. Śladów tej nocy widziałem sporo, ale tak dużych, z wyraźnymi pazurami, w linii prostej – nie. Duży pies w biegu, a może jednak…?

Czytaj dalej Nieudany izerski sylwester…