Rozgwieżdżone niebo nad Pogórzem Izerskim

Dolnośląska prowincja, daleko od większych miast. Jest już po północy. Kwitnący rzepak, coraz większe liście na drzewach, kilka świateł w sąsiednich wioskach i szczekanie psów, które czują buszujące w zbożu sarny.  Nie ma żywej duszy. O tej porze roku w szczerym polu chłód daje się jeszcze we znaki. Jednak w obliczu tego, co nad głową – wszystkie te drobiazgi wydają się być tylko przyjemnym dodatkiem, który uatrakcyjni nam podziwianie tego luksusu, jakim jest rozgwieżdżone nocne niebo nad Pogórzem Izerskim. Wystarczy minąć ostatnie zabudowania wsi i poczekać chwilę, aż wzrok przyzwyczai się do ciemności. Reszta należy już do Was. Sam zawsze czekam aż nad horyzontem pojawi się Droga Mleczna, bo samych gwiazd tu tyle, że chyba powszednieją, ale Drogę Mleczną widać gołym okiem. Spójrzcie zatem na kilka kadrów z pół i łąk między Grudzą a Janicami. To dobro luksusowe, które z roku na rok jest coraz bardziej zakłócane sztucznym oświetleniem naszej planety…

Krajobrazy rodem z Afryki, a to tylko droga z Grudzy do Chmielenia

Czytaj dalej Rozgwieżdżone niebo nad Pogórzem Izerskim

Plener ślubny w Gierczynie

Przynajmniej raz w miesiącu moje stopy doświadczają gierczyńskich pagórków, a konkretnie tych na tzw. “Fersztlu”, a więc najwyżej położonej kolonii tej wsi – znanej również jako Lasek. Przepiękna dolina, niegdyś tętniąca życiem, a dzisiaj schronienie od szeroko pojętej nowoczesności, miejskiego zgiełku i codziennej gonitwy. Chyba najwięcej wpisów i zdjęć na blogu pochodzi z tego miejsca, choć domostw jest tu ledwie kilka. I teraz czas na historię niesamowitą – w życiu nie przypuszczałem, że będę miał przyjemność uwieczniać “na tych pagórkach leśnych i łąkach zielonych” najważniejsze chwile w życiu młodej pary o “tutejszo-góralskim” rodowodzie. Agata i Leszek dali mi wolną rękę w poszukiwaniu pleneru do zdjęć ślubnych – autentycznie miałem poważny dylemat, bo miejsc “z klimatem” w naszej okolicy jest ho ho ho, a może i więcej, ale padło na “Fersztel”. Zapraszam na krótki foto-spacer z parą młodą…

Przyznajcie, że czerwona ludowa chusta panny młodej i wianek z bukietem polnych skarbów pasują tutaj jak nigdzie indziej 🙂

Czytaj dalej Plener ślubny w Gierczynie

Nocne niebo nad Pogórzem Izerskim

Należę do ludzi, którzy codziennie sprawdzają prognozy pogody i fazy Księżyca. Jeśli na horyzoncie kalendarzowym pojawia się nów lub Księżyc wschodzi dopiero nad ranem, a niebo jest bezchmurne, to jest duża szansa, że wyjadę nocą w teren z aparatem. Teraz dni są długie (ale za to noce ciepłe), więc najlepiej poczekać do około 23.00 i cieszyć się nocnym niebem izerskim do mniej więcej 2.30. Później zaczyna robić się jasno. Co prawda z Gryfowa, Mirska, czy Świeradowa widać gwiazdy, ale Droga Mleczna ludzkim okiem jest dostrzegalna dopiero z obrzeży wiosek Pogórza Izerskiego. Lustrzanka z jasnym obiektywem pozwala jednak w niespotykany sposób pokazać to, co gołym okiem nie jest aż tak widoczne. Zapraszam na krótką nocną wycieczkę dookoła Gryfowa Śląskiego. Razem poszukamy i zobaczymy tę Drogę Mleczną, która jest tutaj na wyciągnięcie ręki…

Widok na Drogę Mleczną z łąk i pól między Wieżą a Zaciszem. Wiązka światła z dołu to Mirsk. Wystarczy pójść kilometr poza zabudowania rodzinnej wioski, by cieszyć oczy takim widokiem…

Czytaj dalej Nocne niebo nad Pogórzem Izerskim

Spotkanie z jeleniami i śnieżna przeszkoda

Jednym z moich ulubionych miejsc wypadowych po północnej części Gór Izerskich (czyli Grzbiecie Kamienickim) jest Gierczyn (Lasek). O tym miejscu już pisałem wiele razy, ale pierwszy raz byłem tam w środę przy okazji w miarę solidnej zimy. Wjechać tam autem bez napędu 4×4 nie jest tak łatwo, ale jakoś dało radę. Tego dnia miałem ambitny plan zdobyć w końcu Kamienicę (najwyższy szczyt Grzbietu), na którą szykowałem się już miesiąc temu, ale jak niektórzy pamiętają – mokre zwały śniegu i spacer w chmurach skutecznie mi to uniemożliwiły. Teraz słoneczna, pachnąca mrozem zima wręcz zachęcała do powtórzenia próby. Wysiadłem z auta i podążyłem drogą w górę, nie wiedząc jeszcze jak szybko moje plany pójdą się…

Jak na przedwojennej pocztówce – 100 lat temu to miejsce wyglądało prawie tak samo

Czytaj dalej Spotkanie z jeleniami i śnieżna przeszkoda

Reportaż o Chromcu i okolicach

Gdzieś na Dolnym Śląsku, między Jelenią Górą, a Świeradowem. Gdzieś między Górami Izerskimi, a Starą Kamienicą. Gdzieś tam istnieje lokalny koniec świata. Trójkąt Kopaniec-Antoniów-Chromiec. Konkretnie Międzylesie, Ramberg. Tutaj normalni ludzie się nie sprowadzają, bo i po co? Życie trudne, sklepów mało, z zasięgiem bywa różnie, nie wspominając o zaśnieżonych drogach zimą. Sama natura, prowincja zapomniana przez Boga i diabła. Stąd się tylko wyjeżdża albo przyjeżdża tutaj i zostaje skazanym na izerskie dożywocie. Jedni powiedzą – raj, inni – zadupie. Tutaj mieszkają albo ciekawi świata przybysze z różnych rejonów Polski i Europy, albo tutejsi, w większości repatrianci powojenni. Dla nas – szara rzeczywistość, dla nich sens życia codziennego. Prosty, ale świetny, prawdziwy materiał o nich, a w rozwinięciu newsa moje spojrzenie na ten temat:

https://www.facebook.com/nemolandPolen/videos/2031585393598205/

Czytaj dalej Reportaż o Chromcu i okolicach