#2 A po wirusie napijemy się kawy w starej kuźni

W drugim odcinku izerskiej wędrówki śladami koronawirusa zajrzałem do “Ptaśnika” w Pobiednej, niedaleko Świeradowa. Od kilku lat można tam spotkać Magdę i Marka z dziećmi, którzy postanowili tchnąć cząstkę siebie w stary wiejski dom, który jeszcze kilkadziesiąt lat temu pełen był dźwięków kucia podków. Dzisiaj, choć jeszcze ciągle w szeroko pojętej renowacji, to od wiekowych podłóg po mocarny drewniany strop czuć zapach świeżo parzonej kawy…a czy czuć skutki wirusowej pandemii?

Drzwi do raju kawosza 🙂 fot. Ptaśnik

Czytaj dalej #2 A po wirusie napijemy się kawy w starej kuźni

#1 “Nie lubię, gdy zapala mi się zielone światło na pasach”

Drodzy Czytelnicy, sytuacja jaka jest – każdy widzi. Pandemia koronawirusa dotyka w zasadzie każdego, na różny sposób. Jedni mają dość siedzenia w czterech ścianach bez możliwości wyjścia choćby do parku, drudzy nie mogą pogodzić się z zakazem wejścia do lasu, a inni liczą straty z dnia na dzień. Część męczy się w miastach, a pozostali na prowincji cieszą się kilkoma procentami swobody więcej. W moich wpisach często mogliście zobaczyć, że Pogórze Izerskie jest dla wielu wymarzonym miejscem do życia. Czy jednak obraz tej krainy w najbliższym czasie ulegnie zmianie? Jak ludzie radzą sobie z kryzysem i kwarantanną? Odpowiedzi na te i na inne pytania udzielą lokalni przedsiębiorcy, rzemieślnicy i artyści. Ludzie wolni i otwarci na nowe znajomości, którzy z różnych względów postanowili zająć się tu czymś ciekawym. Na początku zapukałem (przez telefoniczne drzwi) do Wolimierza, gdzie jedną z agroturystyk o sielskiej nazwie „Przydębie” https://www.facebook.com/Dom-Gościnny-PRZYDĘBIE-193585074017275/ prowadzi Jagna Jankowska. Kobieta o artystycznej duszy oraz o charakterze pełnym rustykalnej wolimierskiej ekspresji, u której zew natury wygrał z wielkomiejskim życiem.

Przydębie w mroźnej szacie – fot. Przydębie

Czytaj dalej #1 “Nie lubię, gdy zapala mi się zielone światło na pasach”

Izerska prowincja w czasach epidemii

Koronawirus – a na co to komu? Zdają się mówić izerscy tubylcy. Jakiś odległy stwór, którego nikt nie widział ani nie słyszał – tylko każde wieści w radio czy telewizji zaczynają się od tego samego. Ciche, spokojne Izerskie, będące (póki co) za linią frontu niebezpieczeństwa – podobnie jak w czasie II WŚ, ze zdziwieniem obserwują ogólnoświatową panikę związaną z tym zagrożeniem rodem z Azji…ale i tu nie jest do końca kolorowo, choć póki co przypadków zakażenia nie ma.

Dawniej komety wieściły nadchodzące nieszczęścia…a to tylko Wenus i dziwna wstęga tuż za planetą

Czytaj dalej Izerska prowincja w czasach epidemii

Za kulisami 44. Biegu Piastów

Szanowne Czytelniczki, Czytelnicy – tym razem trochę niecodzienna sprawa, bo impreza sportowa o wielotysięcznej społeczności, ale wpleciona w koronkę spokojnych i bezludnych Gór Izerskich, a więc regionu, po którym chodzę z aparatem praktycznie w każdy weekend – właśnie ze względu na ciszę i spokój. Teraz jednak rzucony zostałem w odmęty nie dość, że tej bardziej śnieżnej części Izerskich, to totalnie innej niż na co dzień.  W weekend 28.02.-1.03 robiłem coś, co umiem najlepiej i co kocham najbardziej – uskuteczniałem wędrówki włóczykija z aparatem po bezdrożach “Izerbejdżanu”. W tym wpisie poczytacie co nie co o całej zakulisowej otoczce tego zajęcia i w ogóle całego Biegu Piastów. Zapraszam zatem do Jakucji – trzymajcie się ciepło!

Prawdziwa etykieta Biegu Piastów – z mgłą i śnieżycą, czyli w zupełnie normalnej aurze Jakuszyc

Czytaj dalej Za kulisami 44. Biegu Piastów

Do Chatki w blasku księżyca

Chatka Górzystów nocą to absolutnie najbardziej magiczne miejsce w okolicy – pełnia księżyca nad wieżyczką tylko dodaje ostatniemu budynkowi Gross Iser tajemniczości

Moje dotychczasowe nocne wędrówki do Chatki Górzystów polegały na zdzwonieniu się z przyjaciółmi i wspólnej eskapadzie do tego magicznego miejsca na mapie polskiej części Gór Izerskich. Wiecie – razem=raźniej. Poza tym mogłem przy okazji podzielić się wiedzą historyczną i ciekawostkami ze znajomymi, dla których były to często pierwsze w życiu nocne trasy po Izerskich – a tym bardziej do legendarnej Chatki. Jeśli chodzi o mnie, to wybierałem najczęściej noce bezchmurne dalekie od pełni księżyca – po to, aby pokazać ludziom nasze kochane nocne niebo (i oczywiście utrwalić je na zdjęciach). Tym razem jednak pierwszy raz w życiu samotnie wybrałem się do Chatki – jeszcze nie miałem jej uchwyconej w blasku pełni księżyca – a przy okazji światło naszej satelity odbite od śniegu działa jak latarka. Wycieczka jednak nieoczekiwanie przedłużyła się…bo obfitowała w dość intrygujące zdarzenia, o których przeczytacie w dalszej części opowieści.

Czytaj dalej Do Chatki w blasku księżyca

Rozdroże, Chatka i spotkania na szlaku

Pielgrzymi zimą na Hali Izerskiej

Jeśli spytacie, dlaczego wybrałem się w niedzielę na wycieczkę po Górach Izerskich dopiero o 11.30, to odpowiem następująco: bo mnie, kuźwa, stać. A na poważnie – jakoś ciężko po tygodniu pracy zebrać się z samego rana w dzień wolny – może z wiekiem zmienię podejście. Słoneczne południe 26 stycznia 2020 – samotny wędrowiec w czarnych spodniach i oliwkowej kurtce wyrusza z Rozdroża Izerskiego i podąża monotonnym żółtym szlakiem w stronę Rozdroża pod Kopą. Na szyi zwisa mu sporych rozmiarów amulet w kolorze wczorajszego śniegu, bez którego w górach nie jest sobą. Tego dnia dotrze do Chatki Górzystów, po drodze spotykając dziesiątki narciarzy, a wracając spotka… Przeczytajcie sami.

Czytaj dalej Rozdroże, Chatka i spotkania na szlaku

Sylwester w Chatce Górzystów

Mniej więcej połowa grudnia 2019. Z aktualną towarzyszką izerskich wojaży – Olą – zgodnie doszliśmy do wniosku, że skoro oboje (już) nie mamy planów na tegoroczną imprezę sylwestrową, to weźmiemy “życie za mordę” i urządzimy tę noc po swojemu, wyruszając pod wieczór w stronę Chatki Górzystów. Kilka dni temu Ola dograła do naszej dwójki swoje koleżanki – Karolinę i Weronikę. I tym sposobem przeżyliśmy coś, co trudno ubrać w słowa. Zapraszam na noworoczną izerską wędrówkę do miejsca, które w ten dzień eksplodowało nie fajerwerkami, ale dobrą energią dobrych ludzi gór…

Chatka Górzystów – tutaj spędzaliśmy noc sylwestrową z 2019 na 2020 r.

Czytaj dalej Sylwester w Chatce Górzystów

Izerska moda

Ola, bluza z kosmosu i równie magiczna stara szafa

Zdążyliście pewnie już trochę poznać Góry i Pogórze Izerskie – dużo tu wolności, historii na każdym kroku – i tyle samo malowniczych miejsc. Jednak drugie życie tym stronom dali ludzie. Można ich podzielić na tych, którzy są tu od lat – i na tych, którzy w ostatnich latach porzucili wielkomiejskie życie i postanowili zacząć tu od nowa, po swojemu, często ze swoimi nowymi pomysłami na życie i większy bądź mniejszy biznes. Jedną z tych osób jest Natalia, z którą poznaliśmy się jakiś czas temu – facebook, czy instagram potrafi być ciekawym miejscem poznawania ludzi prowadzących swój izerski żywot tuż nieopodal. Okazało się, że Natalia prowadzi stronkę https://www.facebook.com/Muslibymusli/ – czyli krótko mówiąc – jest izerską projektantką mody. Skupuje materiały, zdobione w często ekstrawaganckie i egzotyczne wzory, a potem szyje z nich co tylko chcecie. Właśnie naszykowała swoją serię kolorowych ciuchów na zimę. Do marketingowego projektu Natalii ogarnęliśmy trzy modelki: Dobromiłę, Kaję i Olę i spotkaliśmy się w czerniawskiej Biorezydencji w niedzielne południe. Zobaczcie, co z tego wyszło… 🙂

Czytaj dalej Izerska moda

Zmiany, zmiany, zmiany…

Dzień dobry Wam w listopadowe popołudnie! Wpis będzie bardziej prywatny niż turystyczny, więc czytacie na własną odpowiedzialność – tzn. ciekawość. Pewnie wielu z Was myślało, że to koniec bloga lub zastanawiało się, co się dzieje z jego autorem. W końcu dwa miesiące ciszy w eterze to trochę niecodzienna sytuacja. Życie nie znosi monotonii. Tuż po ostatnim wpisie nadeszło widmo kilku zmian w moim skromnym izerskim prowincjonalnym żywocie. Część z nich jest związana z rowerem, więc tego będzie dotyczyć część turystyczna wpisu. Szkoda przynudzać, poczytajcie…

Czytaj dalej Zmiany, zmiany, zmiany…