Zimowe przedwiośnie, starzy znajomi i nowy sezon rajdów konnych

Cztery miesiące abstynencji piśmienniczej na blogu – ale jestem, I’m still standing, jak śpiewał Elton John. Żyję, jak król i realizuję postanowienia noworoczne. Zima trzyma się w najlepsze mimo drugiej połowy kwietnia. W Stankowicach ruszył kolejny sezon rajdów konnych, a do Izerbejdżanu zawitały stare-nowe twarze. Co nowego na izerskiej prowincji w kwietniu? Zapraszam do lektury.

Czytaj dalej Zimowe przedwiośnie, starzy znajomi i nowy sezon rajdów konnych

A.D.2020 – smutki, konie, nadzieje

Ziemia zadrżała, wiatr przeszył Kufel, ruszyły anioły wolności

Jeśli ktoś twierdzi, że rok 2020 powinien dostać nagrodę, to chyba byłby nią Oscar, bo raczej nikt nie spodziewał się takiego scenariusza na świecie i w Polsce w ostatnich miesiącach. Czas ten momentami był o wiele bardziej przykry – odejścia osób bliskich to największe przykrości, jakie mogą nas spotkać. Nadzieję na lepsze jutro dały jednak koniki polskie ze Stankowic, a od wakacji dołączyły do nich wilki izerskie. Nad całością czuwały duchy rozgwieżdżonego nieba nad Chatką Górzystów. Podsumowanie roku 2020, pełne wspomnień, wrażeń i emocji – zapraszam do lektury.

Czytaj dalej A.D.2020 – smutki, konie, nadzieje

Baśniowe listopadowe Izerskie

Izerska zima w ostatnich latach jest dość kapryśna i choć góry te znane są z surowego klimatu, to w listopadzie i na początku grudnia śnieg pada, kiedy chce i za nic nie chce współpracować z moimi planami wyjść w góry. Jednak muszę przyznać, że każda inna pogoda niż normalna, w Izerbejdżanie stwarza widowisko wręcz baśniowe. Zapraszam na śnieżno-mglistą wędrówkę między Świeradowem, Jakuszycami a Chatką Górzystów. Jak zawsze z przygodami!

Czytaj dalej Baśniowe listopadowe Izerskie

Koniki polskie, wygasłe wulkany i Szkot muzyk

Jesień nad przygranicznym Miłoszowem i Grabiszycami. I drużyna wesołych jeźdźców.

I’m still standing – jeszcze stoję – jak śpiewał Elton John. Wiem, że dawno nic nie pisałem, ale uroczyście oświadczam, że żyję. Jedynie nie było okazji do podzielenia się ciekawszymi wydarzeniami z okolicy. Tym razem żądny przygód fotograf spod Gryfowa dostał informację, że w pewien jesienny weekend do Stankowic (wsi przed Czochą) przyjedzie jego ulubiona ekipa koniarek i koniarzy z Wrocławia. Dwa dni podróżowali po Izerbejdżanie, próbowali lokalnej kuchni, ogrzewali się przy kominku i przy cieple jesiennego ogniska, śpiewali razem legendarne przeboje i odwiedzili kapliczkę Leopolda w Proszówce…

Czytaj dalej Koniki polskie, wygasłe wulkany i Szkot muzyk

“Wszyscy święci balują w niebie” nad Chatką Górzystów

Kontynuując tropy Budki Suflera w tytułach wpisów, tym razem zabiorę Was w samotną wędrówkę na Halę (Łąkę) Izerską i opowiem o rzeczach magicznych z pogranicza jawy i snu. O ile dojście do Chatki Górzystów jeszcze przed zapadnięciem zmroku jest rzeczą normalną, o tyle powrót w ciemnościach, w pojedynkę to walka wyobraźni z rozsądkiem. Ciekawi nowych przygód Izerskiego Włóczykija? A nocne wyjścia do Chatki zawsze kończą się przygodami – zapewniam i zapraszam…

Czytaj dalej “Wszyscy święci balują w niebie” nad Chatką Górzystów

“Bo do Chatki trzeba dwojga”

Koloryzując tytuł przeboju jednej z legendarnych polskich grup muzycznych – to prawda, do Chatki Górzystów najlepiej iść z kimś lub z małą grupą znajomych. Samotne nocne wędrówki po górach nie są czymś niebezpiecznym, ale człowiek ma wyobraźnię i umysł, co w pojedynkę zastępuje rozmowę z towarzyszem podróży i to jest niebezpieczne…ale o tym innym razem. Dzisiaj opowiem Wam o sierpniowej nocy pod Chatką z Agatką. W drogę!

Nagrodą za wędrówkę na ten koniec świata jest widok Drogi Mlecznej i tej magii, która dzieje się dookoła

Czytaj dalej “Bo do Chatki trzeba dwojga”

Po wycieczce z nim powstał Izerski Włóczykij – wspomnienie Czarka…

7.07.2020 – te siódemki były tylko pozornie szczęśliwe. Chwila po południu. Dzień w pracy, jak każdy, w lwóweckim starostwie powiatowym. Widzę znajomą, panią M. Wychodzi z budynku. Po chwili odwraca się, nachyla w moją stronę i cichym, pełnym żalu głosem pyta, czy wiem już, że mój kolega zmarł. Skonsternowany pytam o szczegóły. No znałeś chyba Czarka, to Twój kolega, prawda? Dziś odszedł.

Jesień 2017 – pierwsza wspólna studencka wycieczka w Izerskie. Autor bloga i Czarek w czerwonym polarze.

Czytaj dalej Po wycieczce z nim powstał Izerski Włóczykij – wspomnienie Czarka…

Mroczne i tajemnicze Góry Izerskie

Duchy budzą się ze snu

Wychodzę z założenia, że im więcej w górach dzikości i tajemniczości, tym lepiej dla nich i tym więcej doznań dla istot ludzkich w górach przebywających. Szczerze powiedziawszy – znudziło mi się chodzenie po górach pełnych słońca i tłumów ludzi, to po prostu przestało smakować. A przecież piękno gór polega na kontakcie z naturą i na możliwości skonfrontowania się z górską nieprzewidywalną aurą. W drogę!

Czytaj dalej Mroczne i tajemnicze Góry Izerskie

Kufel, Mała M. i koniki polskie

Izerbejdżan, jak zwykliśmy mawiać na te cudowne i różnorodne przestrzenie, zawiera w swoich granicach wiele miejsc wartych uwagi fotografa. Są jednak takie lokalizacje, w których mam szczególne upodobanie (to samo mówią o sobie okoliczni mieszkańcy). Jedną z nich jest gierczyński Kufel. Najpierw jednak zgaszę iskrę w oku piwosza. Kufel to wzgórze, które ma w sobie wszystko: od genialnej panoramy Pogórza Izerskiego przez górskie łąki po alejki drzew, wytyczane dawnymi górniczymi ścieżkami. Właśnie w takich okolicznościach przyrody pomykałem z aparatem w ostatnich dniach. Wyszły z tego dwie rustykalne sesje zdjęciowe – jedna poświęcona mieszkającej tu Ani, jej córce Marzenie i wnuczce Matyldzie, a druga związana z konikami polskimi Asi i Grzesia z Agroturystyki Stadnina Izery w Stankowicach. Zdjęciom towarzyszyło tyle wydarzeń, że najlepiej, jeśli przeczytacie wszystko sami – zapraszam.

Freedom!

Czytaj dalej Kufel, Mała M. i koniki polskie

Urodzinowe refleksje Włóczykija

Piątkowy wieczór, 22 maja 2020 r. Za oknem jeszcze jasno, czuć tę smugę wiatru pachnącą łąkowym listowiem. Sąsiadka sarna, jak zawsze o 20.30 skubie trawę na łące pod domem. Z krzaków dochodzi zgrzyt-śpiew bażantów. Na uszach mam słuchawki i leci to, na co akurat mam nastrój. Boys of summer – piosenka z nagrodą Grammy z 1984 r. Kawałek o letnich przyjemnych wspomnieniach. W tym tonie też będzie ten post-urodzinowy wpis. Tydzień temu skończyłem 25 lat i pora na garść tego, czego mnie życie uczy i jakich wartości mnie nauczyło.

“Z głową w gwiazdach”

Czytaj dalej Urodzinowe refleksje Włóczykija