Spotkała wilki i wygrała Bieg Piastów

Wilki miały być obserwowane w podobnej scenerii – fot. Ula Sokołowska/Grupa Bieg Piastów

Adela Boudikova została triumfatorką tegorocznej edycji Biegu Piastów na dystansie 50 km, w kategorii żeńskiej. Nie było łatwo, bo na linii startowej zameldowała się obok Justyny Kowalczyk-Tekieli. Na tym nie kończą się jednak wspomnienia Czeszki, która prawdopodobnie kilkanaście kilometrów przed metą spotkała wilki, które niczym leśne duchy zwycięstwa były jej amuletem w drodze po złoto…

5 marca 2022 r., godz. 11.00. Zmęczona do tego stopnia, że zaczyna czuć drgawki w tricepsach. Praktycznie bez treningu na dystansie 50 km, jednak z nadzieją i z „obstawą” innych zawodników, zaczyna walkę z podbiegami na 12 km przed końcem trasy. Przecina Rozdroże pod Cichą Równią i wraz z polskim zawodnikiem kieruje się w stronę 1000 m n.p.m., a więc w kierunku nieczynnej kopalni kwarcu „Stanisław”. Jadą we dwójkę. Przed nimi i za nimi na tyle spore różnice czasowe, że na tym odcinku są zdani na siebie, mając wokół błogą ciszę izerskiego lasu. Warto dodać, że w dniu zawodów Biegu Piastów na trasach praktycznie nie pojawiają się piesi, a przygodni narciarze wbiegają na szlaki dopiero pod koniec imprezy. Adela, Marcin i dzika przestrzeń gór Izerbejdżanu. W pewnym momencie w oddali po lewej stronie trasy pojawiają się dwie czworonożne istoty o płowym umaszczeniu. Odległość między wilkami a biegaczami dość szybko zmalała do kilku metrów, aż w końcu zwierzęta czmychnęły w bok.

Myślałem, że podobnie jak Adela, mam już mroczki przed oczami ze zmęczenia, ale to były najprawdziwsze wilki! Biegły przed nami w kierunku kopalni, po lewej stronie torów – z zachwytem opowiada polski zawodnik.

To musiały być wilki! Jeśli to były psy, to w okolicy nie było nikogo, kto mógłby być ich właścicielem. Pierwszy raz w życiu zobaczyłam te zwierzęta, w dodatku z tak bliska! – dodaje pełna entuzjazmu czeska zwyciężczyni, która 12 km później jako pierwsza kobieta przekracza linię 50 kilometra.

Pozostają nam relacje wspomnianej dwójki zawodników, nie ma zdjęć, ani filmów. Czy to faktycznie mogły być wilki? Obserwacje okolicznych rodzin wilczych wskazują, że grupy 2-4 osobników w tym regionie występują. Nagrania fotopułapek z ostatnich lat bardzo często ujawniały wędrówki 2 wilków po izerskich duktach. Jak wspomniałem – w dniu zawodów trasy są bardziej spokojne niż w zwykłe weekendy, kiedy do Jakuszyc przyjeżdżają prawdziwe tłumy. Tym bardziej przerwy między zawodnikami umożliwiają dzikiej zwierzynie pokonywanie leśnych odcinków w spokoju. Pamiętajmy, że wilki to zwierzęta energooszczędne, które chętnie wybiorą wyratrakowany szlak, zamiast przedzierania się przez głębokie śniegi poza drogą. Sam w przeszłości w tej okolicy spotykałem wilcze tropy, jeszcze przed sezonem zimowym. Oczywiście jest ryzyko, że to mogły być dwa wilczaki czechosłowackie, których tu coraz więcej, jednak ich pana w okolicy nie było – tym bardziej, że rzadko spotyka się grupy wilczaków przy jednym właścicielu. Adela wilki widziała pierwszy raz w życiu, a Marcin nie jest w stanie rozróżnić wilczaka od wilka, więc ich obserwacja nie ma 100% pewności. Godzina 11.00 raczej nie wskazuje na wilki, jednak te i za dnia mogą patrolować teren, o ile mają względny spokój. Zbliżenie się do wilków na tak małą odległość rzadko jest spotykane, bo są to jednak zwierzęta stroniące od ludzi. Znam jednak historie z Puszczy Białowieskiej, gdy wilki biegły w odstępie równolegle do biegaczy, traktując ich być może jako zabawę, formę aktywności albo partnerów w potencjalnym polowaniu. Czy mogły to być wilki z Grzbietu Wysokiego lub Kamienickiego, a może wędrowne karkonoskie? Tego też się nie dowiemy. Spotkania z wilkami należą do rzadkości, zwłaszcza, że w naszym górskim terenie wilków jest dosłownie kilka, a to terytorium jest dość spore. Z reguły, jak widać, są to spotkania przypadkowe, ale bezpieczne (wilki nie atakują ludzi) i na długo pozostające w pamięci.

Historia inspirowana artykułem Leszka Kosiorowskiego na stronie Biegu Piastów 🙂