Astro-kalendarz „powędrował” do Chatki Górzystów

Tym razem opowiem Wam krótką historię kalendarza mojego „wychodzonego” autorstwa, którego trzy egzemplarze dosłownie powędrowały do Chatki Górzystów 6.11.2021 r.

Po Górach Izerskich chodzę od kilkunastu lat, ale świadomie od kilku. Natomiast zaledwie trzy lata temu rozpocząłem swoją przygodę z astrofotografią, którą realizuję głównie w Izerskim Parku Ciemnego Nieba. Skoro już mam rzut beretem w tak dogodny fotograficznie obszar, grzechem byłoby nie skorzystać. Od 2018 do 2020 roku wiele się w tej materii nauczyłem. Gdzie jest Droga Mleczna, gdzie Gwiazda Polarna, kiedy są najlepsze warunki do fotografowania, które miejsca w Izerskich gwarantują ciekawe ujęcia nocą. Przy okazji to była i nadal jest nauka przyrody, ale też samego siebie – przecież każda nocna wędrówka to minimum 5 godzin na tym górskim odludziu. Teraz lepiej wiem, jak się ubrać i co może na mnie czekać w lesie – izerskie noce bywają naprawdę chłodne, a leśna pustka jest momentami gorsza niż towarzystwo kogo- lub czegokolwiek (wyobraźnia sama tworzy scenariusze i tajemnicze postaci). Pierwsze astrofotografie, z których jestem dumny i uważam, że robiłem je w pełni świadomie, powstały latem 2020 r. Wtedy, podczas jednej z eskapad po zmroku, siedziałem na schodach Chatki, czekając aż zapadnie zmrok. Przysiadła się do mnie pewna niska, starsza wiekiem pani, z którą pogadałem o Chatce, ale też o życiu. Tajemnicza kobieta okazała się być pracownicą schroniska. Pod koniec pogawędki wspomniałem jej, że być może gdzieś w tym morzu gwiazd kryje się duch mojego serdecznego przyjaciela, świętej pamięci Czarka, że może te moje nocne wędrówki są napędzane przez jego ducha. W tym momencie niebo, niczym gwiezdna strzała, przeciął dorodny Perseid, a później jakby jedna z gwiazd zniknęła. Popatrzyliśmy po sobie z Panią D. – nic nie trzeba było dodawać. Pani D. spytała, czy wracam do Świeradowa po zdjęciach, bo jak chcę, to mogę przenocować na kanapie w Chatce i rano wrócić, zamiast się szwendać po nocy w chłodnych Izerskich. Podziękowałem, bo zgodnie ze swoim zwyczajem lubię wracać do auta jeszcze tej samej nocy i zasypiać w swoim łóżku. Natomiast ten gest pamiętam do dzisiaj. W tamtym czasie poznałem również Pana S., z którym często rozmawiamy o dzikiej przyrodzie Gór Izerskich. Wspomniana dwójka pracowników to dobrzy ludzie, z którymi do dziś mamy dobry kontakt. Postanowiłem, że efekt moich kilkunastu nocnych foto-wędrówek do Chatki przeleję w astro-kalendarze, które już powędrowały do kilkorga izerskich przyjaciół. Jednocześnie wpadłem też na pomysł, żeby odwdzięczyć się Pani D. i Panu S. za ich dobro. 6 listopada 2021 r. wyruszyłem z Jakuszyc z paczką kalendarzy, które zaniosłem na Halę Izerską do schroniska. Jakież było zadowolenie połączone z przytaknięciem głową, kiedy moi górscy znajomi zobaczyli mnie w progach kuchni z obiecanymi tydzień wcześniej kalendarzami. Kilka minut później mogłem cieszyć podniebienie smakiem naleśników z jagodami. Złoci ludzie, zawsze mogę na nich liczyć!