#4 Miłość do Przecznicy…od pierwszego Sylwestra

W czwartej części izerskich wirtualnych spotkań w dobie koronawirusa zabiorę Was do jednej z wielu uroczych wiosek na Pogórzu Izerskim – Przecznicy, gdzie namacalnie możecie doświadczyć szeroko pojętego rękodzieła i ceramiki. Opowie Wam o tym Agnieszka, dla której przecznicki magnes był silniejszy, niż dotychczasowe życie w Łodzi. Opowie również o niesamowitych okolicznościach odnalezienia swojego miejsca na ziemi w tej wsi oraz podzieli się z Wami swoimi przemyśleniami związanymi z koronawirusem. Zapraszam.

Ceramika, garncarstwo, kuźnia i duuużo zieleni – fot. Izerski Potok

Cześć Agnieszko, czym Twój Izerski Potok i Stara Kuźnia wyróżniają się w okolicy?

Nazywam się Agnieszka Koludo-Sobierańska, mieszkam w Przecznicy u podnóża Gór Izerskich. Zajmuję się wynajmem pokoi gościnnych w domku na wsi, pod szyldem Izerski Potok i jednocześnie prowadzę zajęcia rękodzielnicze w zaadaptowanej do tego Starej Kuźni. Główne warsztaty pod dachem kuźni to ceramika – lepienie ręczne lub na kole garncarskim – ale także warsztaty mydełkowe, pomadkowe, czapeczkowe, czy decoupage. Niektóre rzemiosła mają już swoją małą tradycję – spotykamy się na warsztatach ze znajomymi sąsiadkami z okolicy na kobiecych warsztatach ceramicznych, a przy okazji mamy okazję do integracji z podobnymi sobie artystycznymi duszami. Muszę jeszcze wspomnieć o niepowtarzalnym klimacie Starej Kuźni, który tworzą pieczołowicie zgromadzone zabytkowe przedmioty: kowadło z XVII wieku, miech z wieku XVIII, oraz stare kowalskie narzędzia.

Kalejdoskop tutejszego rękodzieła – fot. Izerski Potok

Z Łodzi do Przecznicy – zdradzisz tajemnicę Twojej przeprowadzki na Pogórze Izerskie?

13 lat temu razem z mężem podjęliśmy decyzję o przeprowadzce w te rejony. Była to dosyć szybka i spontaniczna decyzja. Zauroczyły nas tutejsze tereny i ludzie zamieszkujący okolicę. Pod koniec czasów studenckich przyjechałam tutaj na Sylwestra ze znajomymi ze studiów i (wtedy jeszcze przyszłym) mężem do Chmielenia. Ponieważ byliśmy grupą, która fascynowała się szeroko pojętymi wejściami pod ziemię, to znaleźliśmy się na terenie jeszcze nieczynnego wówczas Geoparku. Spotykaliśmy ludzi, którzy opowiadali o domach do kupienia w okolicy. Prawdę mówiąc nawet nie przyznałam się przyszłemu mężowi, że tak mnie to zafascynowało. Nagle w drodze powrotnej  mój Bogdan mówi – „ciekawe co to za domy”. Po chwili znowu wróciliśmy sprawdzić te oferty. Pamiętam, że była tu wtedy straszna zima i trudne warunki…ale odszukaliśmy! Tych ludzi i te domy. Potem jeszcze szukaliśmy trochę innych dla porównania. Zakochaliśmy się w pierwszym domu. Po 9 miesiącach długich i żmudnych starań o kredyt wreszcie udało się. Zakochaliśmy się w pierwszym domu…a kupno domu zbiegło się z naszym ślubem, choć różne prace remontowe trwają do dzisiaj. Podsumowując, uciekliśmy z miasta Łodzi, a ja od zawsze marzyłam, żeby zamieszkać na wsi i otworzyć swoją własną agroturystykę. Marzenie się spełniło 🙂

 

Podtrzymujesz swoje słowa także dzisiaj, w dobie pandemii?

Oczywiście! Co nie zmienia faktu, że obecna sytuacja bardzo nas zaskoczyła. Na chwilę obecną czekamy aż wszystko wróci do normy. Wykorzystujemy sytuację do poprawienia, ulepszenia naszego miejsca. Zagospodarowujemy teren wokół domu. Zajmujemy się również dwójką naszych dzieci, pomagamy im w nauce. Ponieważ oferta, którą stworzyliśmy, jest skierowana do rodzin z dziećmi, więc chętnie korzystamy z dobrych rad naszych dzieci i pod tym kątem powstają nowe atrakcje 🙂

 

Straty pewnie już są widoczne – sądzisz, że pomoc państwa pomoże Ci w jakiś sposób?

Na chwilę obecną straciłam jakikolwiek dochód. Pomoc nie zrekompensuje mi strat, które ponoszę.  Jestem jednak zadowolona, że jest taka pomoc. Nie jest to lekki okres, musimy go przeczekać. Wszyscy chcemy spędzać czas bezpiecznie. Nie ma innego wyjścia. W tym całym zamieszaniu mamy szczęście, że mąż pracuje w innej branży, która przynosi dochód.

 

Jak oceniasz kwestię zainteresowania klientów w perspektywie tego roku i generalnie w najbliższej przyszłości?

Nie wiem, czasami boję się myśleć. Większość gości z rezerwacjami wakacyjnymi jeszcze się ze mną nie kontaktowała – pewnie też nie wiedzą, co to będzie. Jedna rezerwacja została odwołana, druga przesunięta na okres późniejszy. Ja raczej patrzę optymistycznie na całą sytuację – w którymś momencie wszystko wróci do normy. Może zostanie w nas wszystkich jakiś strach. Może wymusi to zmiany, np. wynajem całej przestrzeni dla jednej rodziny, a nie dla trzech. Na pewno za jakiś czas wszystko samo się ułoży. Zarówno my jak i nasi goście chcemy bezpiecznie spędzać czas więc jest taka potrzeba aby chwilę przeczekać. A może za zaraz ktoś wynajdzie znakomite lekarstwo na wirusa i przestaniemy się bać?

Stara Kuźnia – to tutaj powstają te wszystkie cudowne drobiazgi – fot. Izerski Potok

Macie teraz więcej czasu dla siebie, czy bardziej dla Waszego gospodarstwa?

I to, i to. W naszej sytuacji nie możemy narzekać na brak roboty. Mamy zajęcia wokół domu, a przestrzeni tu nie brakuje. Tak naprawdę stale jest tyle pracy, że nawet nie zauważam, gdy mija kolejny dzień. W tym roku z jeszcze większaą starannością tworzę ogród warzywny. Oczywiście, że wolałabym żyć bez obecnych ograniczeń, ale robimy to z nadzieją na lepsze jutro. Brakuje mi moich gości, moich warsztatów, wyjść w góry, czy wyjazdów poza dom…ale to wszystko minie.

 

Agnieszko, Twoim zdaniem pandemia ma jakieś plusy?

Myślę, że jest to nie tylko czas, który możemy poświęcić rodzinie, jest to także czas na przemyślenie swojego życia. Może niektórzy coś zmienią na lepsze? Może zmniejszą tempo swojego życia? Myślę, że takie zatrzymanie się na chwilę i czas przemyśleń mogą przynieść dużo korzyści dla nas samych!

 

Zdjęcia dzięki uprzejmości Agnieszki

Jej agroturystykę znajdziecie tutaj:

https://www.facebook.com/IzerskiPotok/