#2 A po wirusie napijemy się kawy w starej kuźni

W drugim odcinku izerskiej wędrówki śladami koronawirusa zajrzałem do “Ptaśnika” w Pobiednej, niedaleko Świeradowa. Od kilku lat można tam spotkać Magdę i Marka z dziećmi, którzy postanowili tchnąć cząstkę siebie w stary wiejski dom, który jeszcze kilkadziesiąt lat temu pełen był dźwięków kucia podków. Dzisiaj, choć jeszcze ciągle w szeroko pojętej renowacji, to od wiekowych podłóg po mocarny drewniany strop czuć zapach świeżo parzonej kawy…a czy czuć skutki wirusowej pandemii?

Drzwi do raju kawosza 🙂 fot. Ptaśnik

Jak to się stało, że w dawnej poniemieckiej kuźni, znanej dziś jako „Ptaśnik”, można wypić świetną kawę?

Z wirtualnej strony Pogórza Izerskiego, a konkretnie z Pobiednej kłania się: Magda i Marek. Jesteśmy małżeństwem, rodzicami dwójki przecudnych dzieci, z którymi razem odkrywamy świat, czerpiemy z darów natury, obdarowujemy się nawzajem miłością i nieskończoną ilością pozytywnej energii. Jedno z nas pochodzi spod Wałbrzycha, a drugie z Poznania. Z początkiem marca 2018 roku powróciliśmy z ponad 11-letniej emigracji, która pozwoliła nam dostrzec, jak ważne są korzenie, tradycja i tożsamość kulturowa. Od zawsze chcieliśmy osiąść w górach, dlatego nasz wybór padł na Góry Izerskie. Osiedliliśmy się na ich Pogórzu, w starej poniemieckiej kuźni, która nie była zbyt łaskawie traktowana od czasów II Wojny Światowej. Chcielibyśmy przywrócić dawny blask temu miejscu, rekonstruując klasyczną architekturę łużyckiego domu przysłupowego i sprawić, by zaczęło ono tętnić lokalnym życiem. Do odrestaurowania naszego domu używamy naturalnych surowców lokalnego pochodzenia. Wiele elementów drewnianych, kamiennych i ceglanych często pochodzi z recyklingu i dostaje od nas drugie życie, pełniąc funkcje mebli czy też wykończeń. Sporo u nas elementów kutych, gdyż nasz dom w przeszłości był kuźnią. Pamiętajcie, że dom jest bardzo stary, więc tu i ówdzie skrzypi podłoga i można usłyszeć kroki mieszkańców… Do naszej posiadłości przynależy sad ze starodrzewiem i ogród, gdzie uprawiamy ekologiczne warzywa. Spowalniamy codzienność, słuchamy śpiewu ptaków, gotujemy smacznie i zdrowo, parzymy ziołowe napary i najpyszniejszą kawę w Izerbejdżanie, czytamy tony książek, fotografujemy i spełniamy nasze marzenie o prowadzeniu otwartego domu – a wszystko to ma miejsce w naszym domu/agroturystyce/kawiarni/pizzerii pod nazwą „Ptaśnik” w Pobiednej u stóp Stogu Izerskiego.

Detale. Historia. Jak u mamy 🙂 – fot. Ptaśnik

Nawet w tak uroczym i odległym od świata miejscu da się odczuć skutki koronawirusa?

Tak, jak najbardziej – odczuwamy i to nawet dzisiaj. Już teraz zaczyna brakować klienteli w agroturystyce i w kawiarni, a co za tym idzie – brak dochodu. Już kilku gości odwołało swój pobyt u nas, natomiast rezerwacje od maja wzwyż są ciągle aktualne, ale kto wie, co będzie dalej. Sytuacja związana z rozprzestrzenianiem się wirusa jest dość dynamiczna i póki co nie widać zbytnio jej końca.

Brak klienta – brak dochodu. Czy zamierzacie zatem skorzystać z tzw. „Tarczy Antykryzysowej”?

Niezbyt szczególnie interesujemy się bieżącymi wydarzeniami polityczno-gospodarczymi, aby móc rzetelnie ocenić tak zwaną „tarczę antykryzysową” i jej praktyczne zastosowanie. Oprócz zwolnienia z opłat na rzecz ZUS, nie odczuwamy żadnego wsparcia ze strony państwa. Jednak jesteśmy osobami wierzącymi i ufamy, że w niedalekiej przyszłości klienci znów do nas wrócą i wszystko będzie jak dawniej.

Póki jednak na horyzoncie nie widać gości, jaki macie pomysł na czas „kwarantanny”?

Po pierwsze uważamy, że konieczność pozostania w domu jest niezgodna z prawem, jednakowoż staramy się ograniczać nasze wyjścia z domu do koniecznego minimum – nie dotyczy to wyjść na łono natury dalszej niż nasz ogród. Zauważamy, że najbardziej cierpią na tym dzieci, którym po prostu brakuje towarzystwa rówieśników. Wykorzystujemy ten czas także na wykonanie uzupełniających, „głośnych” prac budowlanych, planowanych wcześniej „na kiedyś” – tych, których nie moglibyśmy wykonywać, mając gości. Jak to zawsze przy starym wiejskim domu – zawsze jest coś do roboty.

“Tu na razie jest ściernisko…” Ilość detali architektonicznych stanowi o potencjale tego kolorowego miejsca – fot. Ptaśnik

O czym myślicie, siadając przy kawie, po dniu pełnym renowacji Waszego „Ptaśnika”?

Faktycznie, człowiek ma więcej czasu na przemyślenia. Czas trwającej aktualnie pandemii jest czasem na refleksję, że żyjemy w świecie, w którym coraz trudniej o znalezienie prawdziwych informacji – szczególnie w Internecie. Coraz trudniej przychodzi wyłuskiwanie prawdy z medialno-internetowej sieczki. Bogu dziękujemy, że przyszło nam żyć na tym Izerbejdżańskim końcu świata. Staramy się żyć normalnie i cieszyć się danym nam kolejnym dniem, wiosennym słońcem i śpiewem ptaków. A po wirusie miejmy nadzieję napić się razem kawy w naszej cudownej kuźni!

Fotografie dzięki uprzejmości Magdy i Marka z “Ptaśnika”

Ich poczynania, przygody i zaproszenie do odwiedzenia tego niesamowitego miejsca znajdziecie w linkach poniżej:

http://ptasnik.pl

https://www.facebook.com/ptasnikpobiedna/