Zmiany, zmiany, zmiany…

Dzień dobry Wam w listopadowe popołudnie! Wpis będzie bardziej prywatny niż turystyczny, więc czytacie na własną odpowiedzialność – tzn. ciekawość. Pewnie wielu z Was myślało, że to koniec bloga lub zastanawiało się, co się dzieje z jego autorem. W końcu dwa miesiące ciszy w eterze to trochę niecodzienna sytuacja. Życie nie znosi monotonii. Tuż po ostatnim wpisie nadeszło widmo kilku zmian w moim skromnym izerskim prowincjonalnym żywocie. Część z nich jest związana z rowerem, więc tego będzie dotyczyć część turystyczna wpisu. Szkoda przynudzać, poczytajcie…

Czytaj dalej Zmiany, zmiany, zmiany…