“Wszyscy święci balują w niebie” nad Chatką Górzystów

Kontynuując tropy Budki Suflera w tytułach wpisów, tym razem zabiorę Was w samotną wędrówkę na Halę (Łąkę) Izerską i opowiem o rzeczach magicznych z pogranicza jawy i snu. O ile dojście do Chatki Górzystów jeszcze przed zapadnięciem zmroku jest rzeczą normalną, o tyle powrót w ciemnościach, w pojedynkę to walka wyobraźni z rozsądkiem. Ciekawi nowych przygód Izerskiego Włóczykija? A nocne wyjścia do Chatki zawsze kończą się przygodami – zapewniam i zapraszam…

Czytaj dalej “Wszyscy święci balują w niebie” nad Chatką Górzystów

“Bo do Chatki trzeba dwojga”

Koloryzując tytuł przeboju jednej z legendarnych polskich grup muzycznych – to prawda, do Chatki Górzystów najlepiej iść z kimś lub z małą grupą znajomych. Samotne nocne wędrówki po górach nie są czymś niebezpiecznym, ale człowiek ma wyobraźnię i umysł, co w pojedynkę zastępuje rozmowę z towarzyszem podróży i to jest niebezpieczne…ale o tym innym razem. Dzisiaj opowiem Wam o sierpniowej nocy pod Chatką z Agatką. W drogę!

Nagrodą za wędrówkę na ten koniec świata jest widok Drogi Mlecznej i tej magii, która dzieje się dookoła

Czytaj dalej “Bo do Chatki trzeba dwojga”

Po wycieczce z nim powstał Izerski Włóczykij – wspomnienie Czarka…

7.07.2020 – te siódemki były tylko pozornie szczęśliwe. Chwila po południu. Dzień w pracy, jak każdy, w lwóweckim starostwie powiatowym. Widzę znajomą, panią M. Wychodzi z budynku. Po chwili odwraca się, nachyla w moją stronę i cichym, pełnym żalu głosem pyta, czy wiem już, że mój kolega zmarł. Skonsternowany pytam o szczegóły. No znałeś chyba Czarka, to Twój kolega, prawda? Dziś odszedł.

Jesień 2017 – pierwsza wspólna studencka wycieczka w Izerskie. Autor bloga i Czarek w czerwonym polarze.

Czytaj dalej Po wycieczce z nim powstał Izerski Włóczykij – wspomnienie Czarka…

Mroczne i tajemnicze Góry Izerskie

Duchy budzą się ze snu

Wychodzę z założenia, że im więcej w górach dzikości i tajemniczości, tym lepiej dla nich i tym więcej doznań dla istot ludzkich w górach przebywających. Szczerze powiedziawszy – znudziło mi się chodzenie po górach pełnych słońca i tłumów ludzi, to po prostu przestało smakować. A przecież piękno gór polega na kontakcie z naturą i na możliwości skonfrontowania się z górską nieprzewidywalną aurą. W drogę!

Czytaj dalej Mroczne i tajemnicze Góry Izerskie

Kufel, Mała M. i koniki polskie

Izerbejdżan, jak zwykliśmy mawiać na te cudowne i różnorodne przestrzenie, zawiera w swoich granicach wiele miejsc wartych uwagi fotografa. Są jednak takie lokalizacje, w których mam szczególne upodobanie (to samo mówią o sobie okoliczni mieszkańcy). Jedną z nich jest gierczyński Kufel. Najpierw jednak zgaszę iskrę w oku piwosza. Kufel to wzgórze, które ma w sobie wszystko: od genialnej panoramy Pogórza Izerskiego przez górskie łąki po alejki drzew, wytyczane dawnymi górniczymi ścieżkami. Właśnie w takich okolicznościach przyrody pomykałem z aparatem w ostatnich dniach. Wyszły z tego dwie rustykalne sesje zdjęciowe – jedna poświęcona mieszkającej tu Ani, jej córce Marzenie i wnuczce Matyldzie, a druga związana z konikami polskimi Asi i Grzesia z Agroturystyki Stadnina Izery w Stankowicach. Zdjęciom towarzyszyło tyle wydarzeń, że najlepiej, jeśli przeczytacie wszystko sami – zapraszam.

Freedom!

Czytaj dalej Kufel, Mała M. i koniki polskie

Urodzinowe refleksje Włóczykija

Piątkowy wieczór, 22 maja 2020 r. Za oknem jeszcze jasno, czuć tę smugę wiatru pachnącą łąkowym listowiem. Sąsiadka sarna, jak zawsze o 20.30 skubie trawę na łące pod domem. Z krzaków dochodzi zgrzyt-śpiew bażantów. Na uszach mam słuchawki i leci to, na co akurat mam nastrój. Boys of summer – piosenka z nagrodą Grammy z 1984 r. Kawałek o letnich przyjemnych wspomnieniach. W tym tonie też będzie ten post-urodzinowy wpis. Tydzień temu skończyłem 25 lat i pora na garść tego, czego mnie życie uczy i jakich wartości mnie nauczyło.

“Z głową w gwiazdach”

Czytaj dalej Urodzinowe refleksje Włóczykija

Rozgwieżdżone niebo nad Pogórzem Izerskim

Dolnośląska prowincja, daleko od większych miast. Jest już po północy. Kwitnący rzepak, coraz większe liście na drzewach, kilka świateł w sąsiednich wioskach i szczekanie psów, które czują buszujące w zbożu sarny.  Nie ma żywej duszy. O tej porze roku w szczerym polu chłód daje się jeszcze we znaki. Jednak w obliczu tego, co nad głową – wszystkie te drobiazgi wydają się być tylko przyjemnym dodatkiem, który uatrakcyjni nam podziwianie tego luksusu, jakim jest rozgwieżdżone nocne niebo nad Pogórzem Izerskim. Wystarczy minąć ostatnie zabudowania wsi i poczekać chwilę, aż wzrok przyzwyczai się do ciemności. Reszta należy już do Was. Sam zawsze czekam aż nad horyzontem pojawi się Droga Mleczna, bo samych gwiazd tu tyle, że chyba powszednieją, ale Drogę Mleczną widać gołym okiem. Spójrzcie zatem na kilka kadrów z pół i łąk między Grudzą a Janicami. To dobro luksusowe, które z roku na rok jest coraz bardziej zakłócane sztucznym oświetleniem naszej planety…

Krajobrazy rodem z Afryki, a to tylko droga z Grudzy do Chmielenia

Czytaj dalej Rozgwieżdżone niebo nad Pogórzem Izerskim

#7 Róża niejedno ma imię – Dzikie Róże w Janicach

Cykl rozmów z Pogórza Izerskiego, dotyczących funkcjonowania ludzi i ich zajęć w trakcie pandemii koronawirusa, dobiega końca. Niech więc prawdziwym deserem będzie opowieść Magdy z Dzikich Róż w Janicach, która jest żywym dowodem na to, że marzenia się nie spełniają – marzenia się spełnia. Dowodem na to, że być może nasze losy są w pewien sposób z góry ukartowane, tylko dowiadujemy się o tym niespodziewanie, w kolejnym dniu naszego życia. Dzikie Róże to opowieść o ludziach bezgranicznie oddanych pasji i pracy, którzy nie bali się marzyć, a których historia wprawia w  zdumienie. W końcu – róża niejedno ma imię…

autor: Marianna Sztyma

Czytaj dalej #7 Róża niejedno ma imię – Dzikie Róże w Janicach

#6 Góralki miłość do alpak i Proszówki

Myślę, że to już przedostatni wpis z cyklu izerskimi śladami koronawirusa, gdzie zaglądam do lokalnych przedsiębiorców, rzemieślników, pytam o to, czym się zajmują i czy mocno odczuwają skutki pandemii. Tym razem najbardziej oddaliłem się od Gór Izerskich, bo zajrzałem do Justyny i Szymona, którzy w Proszówce pod Gryfowem Śląskim prowadzą hodowlę niecodziennych w tych stronach zwierzątek, zwanych alpakami. Justyna opowie, jakie koleje losu przygnały ją do Proszówki z południa Polski, podzieli się z Wami emocjami, którymi darzy alpaki, a także objaśni, że Tarcza Antykryzysowa w jej przypadku nie do końca pokrywa faktyczne zapotrzebowanie – zwłaszcza ze strony zwierząt.

Czytaj dalej #6 Góralki miłość do alpak i Proszówki